Czy jesteśmy skazani na porażkę?

3 Komentarze

… No cóż, nastał taki czas, że znowu zasiadłem do klawiatury aby po okresie stagnacji, rozleniwienia i walki z otaczającą rzeczywistością podzielić się przemyśleniami na temat ciekawego zjawiska, które na swoje potrzeby nazwałem „eksplozją geniuszu internetowego”
Czasy tego słowa na „K” pokazały, że coraz więcej osób poszukuje nowych (czytaj innych) kanałów zarabiania pieniędzy i to właśnie w Internecie widzą swoją szansę. W około nas, co dzień  pojawiają się „Poszukiwacze” dla których świat Internetu jest jak Gorączka Złota i wyścig po Złote Runo w jednym. Od pewnego czasu, obserwujemy wysyp innowacyjnych pomysłów, jak grzybów po deszczu, których jedynym celem jest zmiana świata, a twórcom dostarczenie nieskończonej rzeki pieniędzy, chwały i splendoru. Usłyszeć o nich możemy prawie wszędzie, w restauracji, przy grillu, podczas przerwy na kawę …
Staliśmy się bardzo płodni intelektualnie, można by rzec… ale czy na pewno?
Przez ostatni okres czasu miałem okazję spotkać się z kilkoma wizjonerami-poszukwaczami, którzy właśnie odkopali „złoty róg”, w którym wymieszany był Internet, społeczności i jeszcze coś co trudno wychwycić i zdefiniować. Zawsze chętnie poświęcałem czas na rozmowy o tego typu pomysłach, dzieliłem się radą, wprowadzałem twórczą krytykę… Ale coraz częściej żal mi serce ściska, gdy analizując pomysł okazuje się, że jest to kolejny klon NK (która moim zdaniem nie była czymś unikatowym), LinkedIn czy GoldenLine. Prowadząc polemikę ze mną na jego temat, autorzy skupiają się na przekonywaniu, że Ich geniusz polega właśnie na tym, że z portalu X zapożyczyli to czy owo, zmieszali z portalem Y a wszystko przykryli odkryciem Naszej cywilizacji – czyli grupami społeczności Internetowych.

A gdzie model biznesowy, pytam?

No jak to gdzie? Stworzymy społeczność, będzie baza użytkowników, będą reklamy, znajdą się tacy co to kupią…

Siedzę, oceniam, analizuję a w myślach rodzi się tylko jedno określenie.. „po prostu żal.pl”… tragedia … dlaczego tak utalentowany człowiek nie wykorzystuje swojego potencjału… a autor… przekonany o szybkim sukcesie udowadnia, że jedyne co go blokuje to brak funduszy na start.

SPOŁECZNOŚCI – moim modelem biznesowym! – czy aby ta era już nie przemija?

Dlaczego wszyscy uważają, że kolejny portal społeczności może odnieść taki sam sukces jak LinkedIn czy NK? Czy nadal jesteśmy tak chętni by stać się członkiem kolejnej grupy, społeczności, klanu… Zastanów się drogi czytelniku, czy zapisałbyś się do takiego portalu…?

 Ja, niestety nie – mam dość kolejnego pomysłu na budowanie networkingu osób, którzy noszą takie same bokserki albo wolą blondynki od brunetek..

Więc pytam … czy naprawdę nie stać nas na nic lepszego, własnego, innowacyjnego… czegoś co nie będzie kopią pomysłu zrealizowanego za Wielką Wodą? Jeżeli rzeczywiście nie stać nas na nic lepszego, to… sami możecie dokończyć to zdanie…

 Ja dokończyłbym je tak … jesteśmy skazani na porażkę.

Reklamy

Pomysł na biznes to nie wszystko

1 komentarz

Podobno żyjemy w czasach, w których pomysły leżą na ulicy. Wystarczy tylko schylić się i stworzyć z pomysłu coś realnego,  co zamieni nam pomysł w nieustający deszcz gotówki na nasze konta.
Najlepiej aplikację internetową.
Wyobraźmy sobie osobę, która takie wyzwanie podejmuje lub w przypływie geniuszu wymyśli to „COŚ”. Nazwijmy tą osobę, niech będzie to „Pan Jan”. „Pan Jan” nie jest programistą i co gorsza nie jest inwestorem. Przerażająca wizja, która zakłada, że „Ktoś” może wymyślić „COŚ”, co okaże się jednym z PZŚ (Pomysłów Zmieniających Świat), nie mając zupełnie do tego przygotowania.

To „COŚ” to często, SOP (wymowa es-oo-pii). Syndrom SOP, czyli  „Sen O Potędze”, moje ulubione powiedzenie często dobrze opisujące nastawienie takich osób do siebie i swoich pomysłów. Po euforii, gdzieś już na granicy z depresją, Pan Jan, staje w oczy w oczy z realnym światem. Spotkanie to okazuje się niemiłym zgrzytem w pięknie zaplanowanej maszynie zwanej międzynarodowym sukcesem i przyszłą wartością kont bankowych wyglądających jak długość liczb pierwszych wykorzystywanych w kryptografii asymetrycznej. W zderzenia z inwestorami i wykonawcami – developerami pojawiają się dwa główne problemy, które mogą zniechęcić Pana Jana do realizacji swojego pomysłu.

Problem z Inwestorami to rzecz, którą opisaliśmy na naszym blogu kilka razy, a może się jeszcze pogłębić poprzez kryzys w sektorze finansowym.

Dziś kolej na programistów, a właściwie wszystkich, którzy znając narzędzia potrafią zamienić pomysł w dzieło.

Więcej

Najlepsi na start – czyli kto zatrudni osobniki „Alfa”

4 Komentarze

Dziś (poniedziałek) jak zwykle, przeglądałem dodatek „Praca” (nie powiem wprost, do jakiego dziennika, ale …) i jak zwykle zatrzymałem się na grupie ogłoszeń związanych z ogólno pojętym IT. Ogólnie nic się nie zmienia, nadal firmy poszukują wysoko wykwalifikowanych administratorów, programistów, INFORMATYKÓW (człowiek od wszystkiego – poczynając od żarówki, przechodząc przez klimatyzację a na systemach informatycznych kończąc) oferując dobrze płatną pracę, w młodym dynamicznie rozwijającym się zespole… Więcej

Ginie GUI niech żyje NUI

Dodaj komentarz

Graphical User Interface (GUI) to otaczająca nas rzeczywistość świata komputerowego ( sorry commanad prompt, bash ;-)). Twórcy WYSWIG, często myleni z Apple, stworzyli w Xerox Park coś, co przetrwało 20 lat, aż nie zobaczyliśmy wszyscy śmierci GUI, które to według mnie zabił właśnie Tom Cruise w Raporcie mniejszości (ang. Minority report) w 2002 roku. Dziś, Natural User Interface (NUI), nowy sposób komunikacji z urządzeniami, który większość Nas zna z telefonów, jeszcze w tym roku zarówno Microsoft jak i Apple, zaprezentują rozwiązania, które zmienią nasz model komunikacji z komputerem. Bo korzystanie z jednego punktu na ekranie za pomocą myszki to straszne marnotrawstwo w porównaniu z naszymi dziesięcioma palcami. Dziś setki firm prowadzą prace nad nowym interfejsem, wielodotykowym i intuicyjnie obsługiwanym za pomocą gestów w interakcji z danymi. To powrót do korzeni projektowania, które wykorzystuje naturalne zdolności i sposób postrzegania rzeczywistości a nie zmiana ją na nową, trudną do nauczenia i wykorzystania. To powrót do czasów gdzie dobrzy projektanci systemów testowali swoje idee na swoich babciach (Apple). Tak, chciałbym, aby oprogramowanie dostosowywało się do rzeczywistości a nie ją zmieniało. Komputery, dane, systemy operacyjne, frameworki to tylko narzędzie, aby „żyło się lepiej”.

Sekretny model biznesowy, czyli czy wolisz miliard czy milion?

Dodaj komentarz

Czy każdy chcący stworzyć nowy startup, musi chcieć nowej NaszaKlasa.pl, Facebook.com, Myspace.com, Hi5.com, Flickr.com, Friendster.com?

Pytanie tak poważne jak :czy każdy chce być miliarderem (bilionerem), czy może świadomie chciałby być milionerem?

Więcej

Czy jesteśmy gotowi na „Agile Mind” ?

Dodaj komentarz

Podjęliśmy z Damianem próbę dyskusji z Wami – szeroka rzeko internautów, na temat zmian jakie następują lub nastąpią w niedalekiej przyszłości. Zmian jakie nie ominą sfer Naszego życia codziennego, Naszej pracy, Internetu, Świata. Proces nadchodzący jest nie unikniony, potwierdza go popularność Web 2.0 czy powstającego nurtu Social to Business. Nasuwa się jednak pytanie, czy jesteśmy już gotowi na te zmiany? Czy chcemy ich, czy ich potrzebujemy? Pewnie większość z Was odpowie, że tak! Ale czy na pewno? Czy nie jest to tylko zew uwięzionej duszy, która chce się wyzwolić z codziennego kieratu, ale nie może… bo gdy otwieramy rano oczy, podejmujemy decyzję, tak DZIŚ ZNÓW BEDĘ TRYBIKIEM MACHINY zwanej codziennością. Znów pójdę do pracy, gdzie oczekują ode mnie tylko przeciętności i dotrzymania reguł czegoś co ktoś nazwał PROJEKTEM. A gdzie Nasza indywidualność? Kreatywność? INNOWACYJNOŚĆ!!!! 

Zdaję sobie sprawę, że bunt kończy się tam gdzie zaczynamy płacić za rachunki i jedzenie, że trudno jest być buntownikiem mając rodzinę na utrzymaniu…  

Dobrze, ale czy na pewno walczenie o siebie musi się wiązać z przekreślaniem wszystkiego co znamy… i to za pomocą brzytwy Ockhama?

Czego brakuje Nam by podjąć wyzwanie zmiany naszego życia?

Mając do dyspozycji Internet i ludzi wokoło Nas możemy zacząć tworzyć, rozwijać swoje JA, odnosić sukcesy na płaszczyznach dotychczas nie osiągalnych dla, brzydko to ujmę, przeciętnych „trybików”. Od lat uczono Nas, że wychylanie ponad średnią kończy się ścięciem głowy – przełammy wreszcie te stereotypy. Coraz więcej firm zaczyna zauważać, że ich największym potencjałem są ludzie i ich kreatywność … wiec krzyczmy i walczmy o nią! A co możemy wywalczyć? Według mnie wiele:

– możemy wygrać siebie

– zbudować lepsze jutro dla naszych bliskich

– tworzyć produkty, które zadowolą klientów i przede wszystkim Nas samych

– mieć poczucie, że kiedy można było, wykonałem ten krok!

Tak jak dziecko, które uczy się chodzić, tak my powinniśmy rozpocząć zmianę naszego myślenia od podstaw. Zacznijmy od Nas samych – zatrzymajmy się w biegu i zastanówmy: czego brakuje w otaczającym nas świecie – stwórzmy to! Jeżeli nie wystarczy Nam sił… poszukajmy ludzi, którzy chętnie zrobią to z Nami! Zmieniając otoczenie wokół siebie, prędzej czy później zauważymy możliwości zmian w Naszej pracy, znajdziemy obszary w których Nasze skrywane  pomysły staną się czymś namacalnym i intratnym, znajdźmy ludzi których zarazimy Naszymi pomysłami!

My już zaczęliśmy, szukamy ludzi takich jak Ty, którzy będą chcieli rozpocząć tę podróż – do zmiany naszego świata, z Nami, naszymi pomysłami i poglądami.

Przyłącz się – zacznij kształtować swój świat, niech przyświeca Ci idea „Agile Mind”!

W co jeśli ewolucja z królestwa zwierząt przeniosła się na technologie? ;-)

Dodaj komentarz

Wiem, temat dość kontrowersyjny i nie najnowszy, ale po krótkim zastanowieniu jeden z moich ulubionych. Mogę przyznać rację Kevin Kelly i jego teorii jak będzie wyglądał Internet za 5000 dni. Nie do końca przekonuje mnie teza o zbudowaniu pierwszego mózgu, który będzie posiadał siłę biologicznego po połączeniu wszystkich urządzeń, którymi będziemy dysponowali w przyszłości.

Ale pomysł że technologia jest 7 królestwem zwierząt, jest jak dla mnie do przełknięcia, choć z dużą ilością czegoś pobudzającego :-)